Sztolnie Uranowe Kletno

W zboczu góry Żmijowiec w Masywie Śnieżnika kryje się miejsce, które przez lata było owiane tajemnicą. Sztolnie Uranowe w Kletnie to fragment podziemnego labiryntu, gdzie w latach 1948-1953 wydobywano uran dla potrzeb radzieckiego programu zbrojeniowego. Dziś jedna ze sztolni jest otwarta dla zwiedzających i pozwala zajrzeć do świata pełnego kolorowych minerałów, starych narzędzi górniczych i historii, która brzmi jak scenariusz filmu szpiegowskiego.

To nie jest typowa jaskinia czy podziemna trasa. To autentyczne wyrobisko górnicze, gdzie każdy metr korytarza został wykuty ręcznie, często w nieludzkich warunkach.

Sztolnie Uranowe Kletno
Stronie Lasy 40, 57-550
★ 4.8
Sztolnie Uranowe w Kletnie to fascynujący zabytek historii górnictwa, ukryty w Masywie Śnieżnika. To nie tylko miejsce, gdzie wydobywano uran, ale także prawdziwe podziemne laboratorium natury. Oferuje unikalną możliwość odkrycia tajemnic sprzed lat, w otoczeniu kolorowych minerałów i starych narzędzi. Przygotuj się na niezapomnianą podróż do wnętrza ziemi, pełną emocji i wiedzy.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • autentyczne górnicze wyrobisko
  • niezwykłe minerały w podziemiach
  • historia zimnej wojny na wyciągnięcie ręki
  • bezpieczna trasa z kaskiem ochronnym
  • unikalna geologia Sudetów w zasięgu wzroku

Dlaczego akurat Kletno? Historia wydobycia od średniowiecza do zimnej wojny

Górnictwo w Kletnie ma znacznie dłuższą historię niż powojenny wyścig zbrojeń. Już w XIV wieku w tych stronach wydobywano rudę żelaza, później srebro i miedź. Średniowieczne sztolnie działały przez wieki, a w XX wieku niektóre z nich zostały zaadaptowane do nowych celów.

Przełom nastąpił 15 lipca 1948 roku, gdy radzieccy geolodzy podczas „rewizji” starych sztolni św. Pawła i św. Jakuba odkryli anomalię radiacyjną. To był strzał w dziesiątkę dla ZSRR, który gorączkowo poszukiwał źródeł uranu do budowy broni atomowej. W ciągu zaledwie pięciu lat, do 1953 roku, z kopalni wydobyto około 20 ton metalicznego uranu, który trafił prosto do Związku Radzieckiego.

Cały region stał się wtedy strefą zamkniętą. Sieć podziemnych korytarzy rozrosła się do ponad 37 kilometrów, obejmując 20 sztolni i 3 szyby. Górnicy pracowali w ekstremalnych warunkach, często przy świetle słabych lamp naftowych czy karbidowych, nie mając pojęcia o długofalowych skutkach napromieniowania.

Fluoryt, który był pobocznym produktem wydobycia uranu, eksploatowano jeszcze przez kilka lat po zamknięciu kopalni uranowej – aż do 1958 roku. Ten fioletowy minerał był wykorzystywany m.in. w przemyśle optycznym i metalurgicznym.

Co zobaczysz w podziemiach – trasa przez Sztolnię nr 18

Do zwiedzania udostępniona jest Sztolnia Fluorytowa (nr 18), znajdująca się na wysokości 773 metrów n.p.m. Trasa liczy około 400 metrów i choć może się wydawać krótka, jest na tyle intensywna, że pozostaje w pamięci na długo.

Zanim wejdziesz do środka, dostajesz kask ochronny – i to nie jest tylko formalność. W niektórych miejscach sufit rzeczywiście jest na tyle nisko, że trzeba uważać. Temperatura w sztolni utrzymuje się przez cały rok na poziomie około 7 stopni Celsjusza, więc nawet w upalne lato warto mieć przy sobie bluzę lub kurtkę.

Trasa zaczyna się od wprowadzenia w geologię Sudetów. Przewodnik cofa zwiedzających o 500 milionów lat wstecz, wyjaśniając jak powstawały góry i minerały, które za chwilę będzie można zobaczyć na własne oczy. I tu zaczyna się prawdziwa gratka dla oczu.

Ściany sztolni to naturalna galeria minerałów: fluoryty w odcieniach fioletu i niebieskiego, zielone malachity, ametysty, kwarc mleczny, baryt, chalkopiryt. W świetle lamp wydobywają się ich kolory i struktury – to zupełnie inny widok niż w szarej, wilgotnej jamie.

Szkło uranowe eksponowane w sztolni pod światłem UV świeci jaskrawym, niemal neonowym seledynem. To efekt obecności tlenku uranu w szkle – materiał ten był popularny w pierwszej połowie XX wieku do produkcji naczyń i ozdób.

Eksponaty i górnicze pamiątki

Na trasie nie zabrakło też kolekcji starych lamp górniczych – olejowych, naftowych i karbidowych. Trudno sobie wyobrazić, że przy tak słabym świetle ludzie pracowali pod ziemią przez całe zmiany, kucie skały i przewożąc rudę.

Są też stare mapy, sprzęt górniczy, fragmenty szyn, po których jeździły wózki z urobkiem. Każdy z tych przedmiotów ma swoją historię i przewodnicy chętnie ją opowiadają. To nie jest suche muzeum – to opowieść o ludziach, którzy tutaj harował, często nie wiedząc, do czego tak naprawdę służy wydobywany przez nich surowiec.

Dla kogo to miejsce? Czy warto z dziećmi?

Sztolnie Uranowe w Kletnie to atrakcja uniwersalna. Sprawdzi się zarówno dla rodzin z dziećmi (od około 6-7 lat w górę), jak i dla miłośników historii, geologii czy po prostu osób szukających czegoś innego niż standardowe zwiedzanie.

Dzieci zazwyczaj są zachwycone kaskami, klimatem podziemi i opowieściami o górnikach. Trasa nie jest wymagająca fizycznie – to spacer po wyrównanym, oświetlonym korytarzu. Nie ma stromych podejść ani niebezpiecznych fragmentów. Jedyne, o czym trzeba pamiętać, to odpowiednie obuwie (nie szpilki) i wspomniana cieplejsza odzież.

Dla osób interesujących się historią PRL-u i zimnej wojny to pozycja obowiązkowa. Nie każdego dnia ma się okazję zobaczyć miejsce, które miało realny wpływ na globalne wyścigi zbrojeń.

Informacje praktyczne – ceny, godziny, dojazd

Godziny otwarcia: Kopalnia Uranu w Kletnie działa przez cały rok. Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem, w ustalonych godzinach. W sezonie letnim (kwiecień-październik) wycieczki odbywają się zazwyczaj co godzinę lub co pół godziny, w zależności od frekwencji. Zimą częstotliwość może być mniejsza, warto sprawdzić aktualne godziny przed wizytą.

Ceny biletów: Bilet normalny kosztuje około 25-30 zł, ulgowy (dzieci, studenci, seniorzy) około 20 zł. Dzieci do lat 3-4 często wchodzą za darmo. Ceny mogą się nieznacznie różnić w zależności od sezonu.

Czas zwiedzania: Standardowa wycieczka trwa około 45-60 minut. Warto zarezerwować sobie jeszcze dodatkowe 15-20 minut na ewentualne pytania i zrobienie zdjęć przy wejściu.

Jak dojechać: Sztolnie znajdują się przy drodze łączącej Kletno z Sienną, po drodze przez Janową Górę. Można też dojechać od strony Stronia Śląskiego przez Starą Morawę. Wjazd jest dobrze oznakowany. Parking znajduje się bezpośrednio przy wejściu do sztolni. Kletno leży w Masywie Śnieżnika, w odległości około 10 km od Jaskini Niedźwiedziej, więc obie atrakcje można połączyć w jeden dzień.

Dodatkowe atrakcje: Oprócz standardowego zwiedzania organizowane są także warsztaty geologiczne na hałdzie oraz klimatyczne nocne przejścia z lampkami. Warto zapytać o takie opcje przy rezerwacji.

Podziemna trasa turystyczna w Kopalni Uranu została otwarta 21 września 2002 roku. Od tego czasu miejsce odwiedziły dziesiątki tysięcy osób z całej Polski i zagranicy.

Co jeszcze warto wiedzieć przed wizytą

Temperatura 7 stopni to standard przez cały rok – latem daje przyjemne ochłodzenie, zimą jest komfortowo w porównaniu do mrozu na zewnątrz. Wilgotność w sztolni jest podwyższona, więc ubranie powinno być nie tylko ciepłe, ale też takie, którego nie szkoda lekko zamoczyć.

Oświetlenie na trasie jest profesjonalne, co podkreśla kolory minerałów i tworzy klimat. Nie trzeba zabierać własnej latarki, choć niektórzy turyści lubią mieć ją przy sobie dla lepszego przyjrzenia się detalom.

Warto wiedzieć, że większość dawnych sztolni jest zamknięta dla zwiedzających – część z nich to obecnie siedliska nietoperzy i są objęte ochroną. Udostępniony fragment to tylko niewielki wycinek całego systemu, który kiedyś liczył dziesiątki kilometrów. Niektórzy zwiedzający narzekają, że trasa jest za krótka i pozostawia niedosyt – faktycznie, po wyjściu na powierzchnię chciałoby się zobaczyć więcej. Z drugiej strony, to co jest dostępne, jest na tyle dobrze przygotowane i oprowadzone, że wartość tej wycieczki jest bezsprzeczna.

Kletno kojarzy się przede wszystkim z Jaskinią Niedźwiedzią, ale Sztolnie Uranowe to równie ciekawa, choć mniej popularna atrakcja. Dla wielu osób to właśnie podziemia kopalni okazują się bardziej fascynujące – może dlatego, że historia jest tu bliższa, bardziej namacalna, a opowieści przewodników dotyczą czasów, które jeszcze pamiętają najstarsi mieszkańcy regionu.